Mężczyzna siedzący samotnie nad wodą o zachodzie słońca, patrzący w dal
Emocje i męskość,  Z notatek dziennika

Nie wiem, co robić w życiu – czy nie jest za późno?

Nie wiem, co robić… a czas nie chce czekać

Mam prawie 30 lat, a dalej nie wiem, co chcę robić w życiu. Czy to nie za późno, żeby coś zmienić?

Patrzę na innych – mają swoje firmy, stabilne zawody, kariery, pasje. A ja? Wciąż szukam.
A czas nie chce czekać, tylko biegnie nieustannie.

Z jednej strony jestem już dorosłym facetem. Ożeniłem się, chodzę do pracy (wprawdzie nie jest to praca marzeń i dobrze płatna, ale za to stabilna), płacę rachunki, robię codzienne sprawunki.

I co dalej? Mieszkanie na kredyt, zakładanie rodziny, a potem dalej przeciętna praca do emerytury – jeśli dożyję?

A może to wcale nie jest za późno?

Początek wpisu przedstawia obawy i sytuację, w której jest wielu młodych mężczyzn w tym moje.
Czasami może być nawet jeszcze więcej obaw – czy się wyrobimy ze wszystkim w życiu? Bo życie jest krótkie, a oczekiwań i spraw do załatwienia bez liku.

Sam się boję tych rzeczy, choć w moim przypadku głównie boję się tego, że mimo upływu czasu dalej mam słabą pracę i nie do końca wiem, co chcę robić, aby sprawiało mi to więcej przyjemności – i fajnie, jakby przy okazji lepiej zarabiać.

Jestem pewny, że nie jestem w tym osamotniony, bo statystyki są takie, że to jednak głównie mężczyźni przejmują się słabo płatną pracą lub pracą bez większego sensu czy perspektyw.

A może to wcale nie jest za późno?

No właśnie? Czas biegnie bezlitośnie, ty dalej nie wiesz, co robić w życiu – i co teraz będzie?

Też mam ten problem – i z tej perspektywy mogę wyglądać, jakby życie mi uciekało.
Jednak to nie jest prawda, bo życie jest bardziej skomplikowane – i żeby mieć pełny jego obraz, trzeba spojrzeć szerzej niż tylko na pracę czy wiedzę, co się chce robić w życiu.

Dlatego ja podzieliłem życie na kilka kategorii – i owszem, dalej w niektórych nie wiem, co robić, ale za to inne są ogarnięte lub chociaż idą w dobrym kierunku.

Główne trzy kategorie to:


Życie prywatne

Tu radzę sobie chyba całkiem dobrze.

Dbam o swoje zdrowie – tzn. w miarę dobrze się odżywiam, regularnie ćwiczę, wysypiam się. Mam kochającą żonę oraz raczej dobre kontakty z dużą częścią rodziny.

Jedyne, do czego mógłbym się w tym aspekcie przyczepić, to obecnie brak prawdziwego przyjaciela.
Oczywiście mam wielu kolegów i koleżanek, ale to jednak nie to samo.


Życie zawodowe

To jest moja bolączka. Mam słabą pracę – nie najgorszą na szczęście, ale też nic specjalnego.

Niemal całe dotychczasowe życie spędziłem w gastronomii.
Lubię gotować, ale po wielu latach na kuchni widzę, że praca w gastro jest trudna – i jeśli tego nie kochasz, to po prostu nie wytrzymasz.

Gwoździem, który sprawił, że nie chcę całe życie tak pracować, była pandemia.

I mówię tu o typowo rozumianej gastronomii – czyli kuchnia i kelnerstwo.
Nie mam na myśli całego przemysłu gastronomicznego, bo jest on ogromny i bardzo zróżnicowany.

Tak więc – mimo wieku – nadal nie wiem, w jakiej branży czy zawodzie widziałbym się na dłużej.
I to mnie lekko niepokoi.


Życie finansowe

To może nie brzmi bardzo atrakcyjnie i jest mocno powiązane z poprzednim, lecz ja uważam je za coś zupełnie innego.

Ponieważ można dobrze zarabiać, mieć sukcesy zawodowe i dużo pieniędzy, a nie umieć ogarniać finansów osobistych.
Dobrym przykładem mogą być liczni piłkarze czy aktorzy, którzy dobrze zarabiali w szczycie kariery, a teraz są biedni.

A można być zwykłym przeciętniakiem, oszczędzać, inwestować i ogólnie planować wydatki tak, żeby żyć spokojnie i nie martwić się, czy starczy do pierwszego.

Ja od dłuższego czasu skupiam się na edukacji finansowej, a i wcześniej miałem wyuczoną zdolność do oszczędzania, więc jestem na dobrej drodze – i w tej kategorii coraz bardziej wiem, co chcę robić.

Pewnie powstanie w przyszłości post trochę bardziej osobisty w tym temacie, gdyż uważam go za ciekawy i bardzo przydatny.


To jak to jest w końcu?

No właśnie – jak?

Jeśli by moje życie ocenić tylko i wyłącznie tak, jak pisałem na początku, to wcale nie wygląda ono kolorowo.
Wypadam – w najlepszym razie – przeciętnie, i to bez większych perspektyw na zmianę.

Ale jeśli przyjąć za kryteria oceniania oczekiwania społeczne i stereotypy, to co najmniej połowa mężczyzn w Polsce jest w takiej lub gorszej sytuacji.

Jednak gdy się poświęci choćby jeden dzień tylko dla siebie i przemyśli wszystko na spokojnie – to wcale nie wygląda aż tak źle.

Dzieje się tak, ponieważ nie można oceniać siebie ogólnie – trzeba szczegółowo.
Bo tylko my sami jesteśmy w stanie to zrobić, bo wiemy o sobie najwięcej.


Na koniec

Jeśli jesteś w takiej samej sytuacji lub podobnej – to szczerze zachęcam do zrobienia sobie jednego dnia albo choćby wieczoru tylko ze sobą i wypisania na kartce własnych kategorii życia.

Mogą być tak ogólne jak moje, a mogą być też bardziej szczegółowe.
I ocenienia sobie ich bez ściemniania.

Ważne, żeby zrobić to na kartce – bo wtedy mózg lepiej zapamiętuje, i można też czasem do tego wrócić.

I jeśli spojrzysz na taką kartkę, to zobaczysz, co jest dobrze, co przeciętnie, a co całkowicie do poprawy.

Tylko jeśli wiemy konkretnie, nad którym aspektem życia trzeba popracować, to możemy zacząć działać.

Całego życia naraz nie da się poprawić – ale element po elemencie już tak.


Czy to naprawdę za późno, żeby się odnaleźć?
A może po prostu… każdy ma swoje tempo?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *