Książki a minimalizm – czy można to pogodzić?
Książki a minimalizm – czy to się wyklucza?
„Ludzie bogaci mają małe telewizory i wielkie biblioteki.
Ludzie biedni mają małe biblioteki i wielkie telewizory.”
– Zig Ziglar
W jednym z wcześniejszych wpisów pisałem o książkach jako dobrym i tanim sposobie na naukę. To temat, który wywołał u mnie (i nie tylko u mnie) pytanie: czy posiadanie książek nie stoi przypadkiem w sprzeczności z minimalizmem?
Na pierwszy rzut oka wydaje się, że tak. Łatwo kupować kolejne tytuły i szybko zapełnić półki, zamiast rzeczywiście korzystać z tej wiedzy. Ale im dłużej się nad tym zastanawiam, tym bardziej widzę, że książki i minimalizm mogą iść w parze. Wystarczy zmienić podejście.
Jak pogodzić czytanie z minimalizmem
Minimalizm to prostota, ograniczanie nadmiaru i świadome wybory. A książki? Kuszą nowymi premierami, klasykami, poradnikami, tytułami do nauki czy polecajkami znajomych. Trudno przejść obok nich obojętnie.
Zrozumiałem jednak, że minimalizm nie oznacza rezygnacji z pasji. To po prostu bardziej uważne podejście do niej.
Jak organizuję swoje czytanie w duchu minimalizmu
Przez lata zbudowałem pokaźny księgozbiór. Posiadam sporo książek fizycznych, ale niemal drugie tyle w wersji elektronicznej.
Na pierwszy rzut oka można by powiedzieć, że to hipokryzja – deklaruję minimalizm, a wciąż kupuję nowe książki. W praktyce nauczyłem się jednak, jak to ogarnąć i nie zagracić mieszkania.
Książki fizyczne
Lubię je najbardziej, ale to one zajmują najwięcej miejsca. W pewnym sensie faktycznie stoją w sprzeczności z minimalizmem. Dlatego ograniczyłem ich liczbę.
Kupuję papierowe książki głównie do nauki i samorozwoju – łatwiej mi wtedy robić notatki i zaznaczenia.
Drugi typ to tytuły szczególnie ważne, do których wracam i które chcę mieć na półce. Mam ich jednak niewiele.
Książki elektroniczne i audiobooki
W wersji cyfrowej czytam prawie wszystko. Kupuję ebooki albo korzystam z abonamentu. Na co dzień używam Empik Go, ale są też inne platformy, np. Legimi, BookBeat czy Storytel.
Jeśli ktoś czyta dużo, to się opłaca. Jeśli rzadko – lepiej kupować pojedyncze tytuły.
Często sięgam też po audiobooki. Mogę wtedy przyswajać wiedzę i historie przy codziennych czynnościach, np. podczas sprzątania czy gotowania.
Patrząc wstecz, zakup czytnika z ekranem E Ink był jedną z najlepszych decyzji. Jedno urządzenie pozwala mi trzymać większość książek w jednym miejscu i oszczędza mnóstwo przestrzeni.
Biblioteka
Biblioteki mogą wydawać się przestarzałe, ale mają się dobrze i wciąż spełniają ważną rolę.
Największy plus? Można czytać bez gromadzenia książek i bez wydawania pieniędzy. Wystarczy karta w bibliotece.
Oczywiście ma to też minusy – trzeba poświęcić czas na drogę i oddawanie książek, a nie zawsze znajdzie się tam to, czego szukamy. Z drugiej strony, często właśnie wtedy trafiałem na ciekawe tytuły, których sam bym nie wybrał. Pomagała mi też bibliotekarka, która świetnie potrafiła coś doradzić.
Podsumowanie
Książki a minimalizm nie wykluczają się wzajemnie. To raczej kwestia odpowiedzi na pytanie: co chcę zatrzymać przy sobie, a co może pójść dalej?
Dzięki temu książki żyją, a nie zbierają kurz. Cyfrowe wersje potrafią zmieścić się w jednym urządzeniu wielkości cienkiej książki i zastąpić całą bibliotekę.
Moim zdaniem nie powinniśmy pytać, czy książki są sprzeczne z minimalizmem.
Powinniśmy zapytać siebie:
„Czy naprawdę potrzebuję wszystkich tych książek w papierze i na własność?
A może wystarczy mi wersja cyfrowa albo pożyczenie z biblioteki?”


