Kompas jako metafora drogi do spokoju – jak znaleźć spokój mimo codziennego chaosu.
Z notatek dziennika,  Ogólne

Jak znaleźć spokój, gdy życie nie zwalnia

Czasem życie pędzi szybciej, niż byśmy chcieli.
Trzeba wtedy znaleźć w sobie spokój – nawet jeśli wszystko wokół domaga się działania.
Ta jesień wyjątkowo mocno mi to przypomniała.

Spokój nie przychodzi sam

Zawsze lubiłem jesień.
Ten moment, kiedy świat zwalnia, powietrze robi się chłodniejsze, a człowiek wreszcie może złapać oddech po lecie.
Lubię te długie wieczory, zapach kawy i to poczucie, że można się na chwilę zatrzymać.

Tyle że w tym roku… zamiast spokoju przyszło więcej obowiązków niż kiedykolwiek.
Po ośmiu latach przerwy wróciłem do nauki – na studia. Mało tego, w ciągu tych ośmiu lat wiele się zmieniło – zarówno w trybie nauczania, jak i w technologii, z której się dziś korzysta. Do tego praca na pełen etat, czas dla żony, trochę treningu, trochę czytania, próby utrzymania bloga i jeszcze chęć, żeby nie zatracić samego siebie w tym wszystkim. Bo przecież wypadałoby znaleźć jeszcze jakiś czas dla siebie. Jakaś chwila relaksu i rozrywki też się od życia należy.

Za dużo na raz. Ale uczę się żyć w tym wszystkim

Miewałem już wcześniej takie okresy w swoim życiu, gdy wiele obowiązków spadało mi na głowę, i zawsze jakoś sobie z tym radziłem.
Stąd też wypracowałem na takie momenty mój „plan minimum” dotyczący zdrowego życia w trybie awaryjnym, o którym pisałem już w jednym z poprzednich wpisów.

Jednak tym razem – na dłuższą metę – będę musiał jakoś przeorganizować swoje życie.
Bo jakby nie patrzeć, nie rzucę studiów ani pracy. O zdrowie też trzeba dbać, bo mamy tylko jedno i nic go nie zastąpi. Tak samo ważne są relacje z najbliższymi – nikt nie chce zostać samotny i bez wsparcia choćby jednej osoby.
A do tego jeszcze szeroko rozumiany samorozwój – stawanie się codziennie lepszą wersją siebie, żeby nie obudzić się za 10 lat i nie mieć do siebie żalu.

Przyznam szczerze – jeszcze nie wiem, jak to wszystko ogarnę.
Wiem jednak, że mi się uda. Jestem zdeterminowany, by poukładać sobie życie i lepiej je zorganizować.
Po drugie – są ludzie, którzy ogarniają jeszcze więcej i dają radę, więc dlaczego mnie miałoby się nie udać?

Jest wiele technik zarządzania czasem, a także książek na ten temat. Już z nich korzystałem, ale dotąd nie musiałem aż tak bardzo, jak teraz. Będę musiał jeszcze raz do tego przysiąść.
Wiem, że czeka mnie pewnie długa droga, zanim wszystko ułożę sobie na takim poziomie, jaki miałem ogarnięty jeszcze wiosną tego roku.

Co dalej z blogiem Dziennik Faceta

Na pewno nie zarzucę pisania bloga. Sprawia mi to przyjemność.
Dzielę się tu swoimi przemyśleniami i doświadczeniami. Mam nadzieję, że niosą ze sobą jakąś wartość i komuś pomagają.
To też dla mnie pewnego rodzaju pamiętnik.

Nie wiem tylko, czy będę w stanie utrzymać regularność – tydzień w tydzień.
  Może tak, ale mogą być też momenty, gdy wpisy będą pojawiać się rzadziej.
  A może być i tak, że w okresie egzaminów nie pojawi się nic.

Mam jednak nadzieję, że jak najszybciej ogarnę organizację tak, by mieć czas zarówno na obowiązki, jak i na rzeczy, które sprawiają mi przyjemność – w tym prowadzenie tego bloga.

Kilka słów na koniec

Tej jesieni spadło na mnie trochę obowiązków.
Lekko rozwaliło to moje dotychczasowe, poukładane życie.
Ale to nic – potrzebuję chwili, żeby wszystko sobie na nowo poukładać i lepiej się zorganizować.

Nikt nie jest doskonały.
Człowiek potrafi się zaadaptować do każdych warunków – potrzebuje tylko czasu.

Z bloga nie zamierzam w żadnym razie rezygnować, ale z góry przepraszam, jeśli wpisy przez jakiś czas nie będą zbyt regularne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *